Dziś (21.06) linie Eurolot zainaugurowały loty na trasie Gdańsk-Lublin-Gdańsk. Każda nowa trasa jest wielkim wydarzeniem dla lotniska, zwłaszcza dla młodego portu, jakim jest ten w Świdniku.
Wybudowany od podstaw i otwarty zaledwie pół roku temu stał się ważnym punktem na lotniczej mapie Polski. Regionalny port lotniczy w Świdniku póki co obsługiwany jest tylko przez trzy regularne linie-Wizzair, Ryanair i od dziś Eurolot. Postanowiłem sprawdzić tego trzeciego na jego pierwszej lubelskiej trasie-do Gdańska.
Już po raz drugi mam okazję gościć na lotnisku w Świdniku. Poprzednią wizytę nieco utrudniła pogoda, teraz jednak jest dużo lepiej. Prognozy są dość ciekawe, bo o ile w samym Lublinie ma być słońce, to po południu nad Trójmiastem ma się rozpętać bardzo silna burza poprzedzona ponad 30-stopniowymi upałami, czyli powrót może być ciekawy. Wstaję rano (budzik nastawiony na 7:00, bo chcę jeszcze podjechać na spotting), porządne śniadanie, check-lista przed wyjazdem i wsiadam w autobus na lotnisko.
Na miejscu jestem około 8:40. Wchodzę do T2 i sprawdzam stan lotu. Jest zaznaczony check-in 20, gate 15. Dobra, jest jeszcze dużo czasu to pójdę na spotting. Koło radaru meteo znalazłem ścięte drzewko, na które wszedłem i zaczynam strzelać fotki. Ruchu może nie ma, ale miejscówka niezła. Roboczo nazwana Drzewkiem. Udało się zrobić kilka przyzwoitych fotek. Przykłady poniżej.
Po półtorej godzinie w upale i po wypiciu 1,5 litra wody ruszam z powrotem do T2.
Tym razem jednak coś się zmieniło przy stanowisku check-in 20... Przed bramką odprawy ustawiono łuk z balonów! Wyglądało to dość ciekawie i na pewno zwróciło uwagę osób odwiedzających T2.
Numer lotu K2 183, wylot 12:35, gate 15. Trzeba odebrać kartę pokładową (bez problemu) i odprawa (tu trzeba było chwilkę poczekać, ale ogólnie normalnie). W hali odlotów jestem około 11:45...
12:30, wezwanie pasażerów do Lublina. Zeskanowanie biletów i już z grupą blisko 60 innych osób schodzę na rozgrzaną płytę postojową lotniska w Gdańsku. Standardowo dla Eurolotu wchodzimy do autobusu lotniskowego i jedziemy pod ATRy. Na płycie stoją dwa ATR-72 (oblatany przeze mnie wcześniej SP-LFE i SP-LFB), oraz jeden Q400. Dzisiejszy lot wykona SP-LFB. Wchodzę do samolotu jako jeden z ostatnich pasażerów. Nie spieszy mi się, bo i tak trzeba będzie postać w dusznym samolocie, a na dworze wieje wiatr, więc jest do zniesienia, no i uwielbiam zapach paliwa lotniczego ;)
Zajmuję swoje miejsce, czyli 14B, torba ze sprzętem do góry, zostają aparat i dyktafon. Czekam na start, ten następuje około 12:40. W zasadzie rozpoczyna się kołowanie, bo sam start ma miejsce około 5-10 minut później. Dalej już tylko 75 minut spokojnego i pogodnego lotu...
Pogoda na trasie jest zmienna, ale ogólnie sprzyjająca. Z lewej mijamy tworzący się front burzowy. Pod nami widać Grudziądz, Wisłę, dalej port lotniczy w Modlinie, lotnisko Babice (Bemowo), następne już samą Warszawę, oraz Okęcie. Kilkanaście minut później przelatujemy nad Dęblinem i zaczynamy zniżanie. Nad Lublinem wykonujemy krąg na wysokości około 1800 metrów. Lądowanie miękkie, na pasie 07, dalej zawracamy na pasie i jesteśmy witani salutem wodnym. Lądowanie punktualnie o 14:00, czyli rozkładowo.
Jeszcze tego samego dnia wracam. Procedury nakazują wejść do terminala, odebrać kartę pokładową, ponownie przejść check-in i security i dopiero wtedy możemy poczekać z innymi pasażerami na lot powrotny. Na płytę portu lotniczego Lublin-Świdnik wracam po około 15 minutach, czyli koło 14:20 (bo o 14:05 wyszedłem z samolotu). Tym razem jednak udało się załatwić miejsce w pierwszym rzędzie, dokładniej 1D, czyli przy prawym oknie. Wchodzę znowu jako jeden z ostatnich. Akurat tak się złożyło, że obok mnie leci reporterka portalu pasazer.com. Lot zapowiada się mile.
Startujemy z lekkim opóźnieniem, bo o 14:45 jako lot K2 184, tym razem z pasa 25. Po trasie widać rozbudowane chmury, jednak dopiero po 10 minutach z lewej widać ściany granatowych cumulonimbusów. Potem doczytałem, że nieźle zalało Mazowsze.
Podczas lotu rozmawiamy z panią z pasażera. Oczywiście o lotnictwie. Ten moment, kiedy jeszcze przed startem rozpoznała mnie jako człowieka ze Spotterów Polskich był bezcenny. Sam lot przebiegł spokojnie, aczkolwiek trzeba było nieco skręcić na wschód. Polecieliśmy nad Mińsk Mazowiecki, później Szczytno (było widać lotnisko w Szymanach) i Olsztyn. Nad stolicą Mazur wlecieliśmy w chmurę. Nie było deszczu, ani burzy, tylko troszkę pofalowało w locie (ale delikatnie). Wylatujemy z chmury nad Elblągiem i w okolicach lotniska w Pruszczu Gdańskim wychodzi słońce. W Gdańsku lądujemy na pasie 11. Lądowanie dokładnie o 16:03, też miękkie i spokojne. Kołujemy na środek płyty przed T2. Lot skończony. Wszyscy z pokładu już przeszli do autobusu i odjechali, ja jeszcze chwilę zostaję w samolocie, bo musiałem nagrać rozmowę z kapitanem i z szefową pokładu. Do terminala wracam samochodem Ground Crew lotniska.
Do końca wakacji można korzystać z bezpośredniego i jedynego połączenia z Polski wschodniej nad Bałtyk. Loty będą wykonywane w piątki i niedziele. Wylot z Gdańska o 12:35, lądowanie w Lublinie o 14:00, powrót o 14:25 i w Trójmieście jesteśmy około 15:50. Trasę pokonujemy 68-miejscowym samolotem ATR 72-202, jednak w przypadku kontynuowania lotów do Świdnika będą one później wykonywane Bombardierem Q400.
A są dostępne gdzieś te nagrania? Chętnie posłucham :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Będą dostępne. Muszę tylko pomyśleć nad zakładką z materiałami radiowymi, bo jest ich sporo. Dam znać jak będzie gotowa ;)
UsuńDziękuję za miły lot powrotny i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńAnia
pasazer.com
Również pozdrawiam i mam nadzieję do następnego razu ;)
Usuń