Komisja Europejska zainteresowała się przebudową portu lotniczego w Kosakowie. Chodzi o zgodność przystosowania Portu z unijnymi przepisami.
O co dokładnie chodzi? Powodem dla którego Komisja Europejska zajmie się sprawą lotniska Gdynia-Kosakowo są wątpliwości co do rentowności inwestycji na którą przekazano publiczne fundusze. Tak twierdzą unijni urzędnicy. Jak to wygląda w praktyce?
Największe kontrowersje wzbudziły lokalizacja portu, oraz podane przez władze Gdyni szacowane dane odnośnie ruchu pasażerskiego. Przedstawiciele Komisji Europejskiej wskazują na fakt, że nowe lotnisko może być zagrożeniem dla gdańskiego portu lotniczego, który znajduje się zaledwie 25 kilometrów dalej. Jak informuje wiceprzewodniczący KE ds. konkurencji Joaquin Almunia lokalne porty lotnicze mają duże znaczenie dla dostępności regionu oraz rozwoju lokalnej przedsiębiorczości. Mimo to fundusze publiczne nie powinny być wykorzystywane do pomnażania obiektów infrastrukturalnych tam, gdzie nie ma takiej potrzeby. Kolejne uwagi urzędnicy europejscy mają co do dokapitalizowania portu w Kosakowie kwotą 52 mln euro. Pieniądze zostały przekazane przez Radę Miasta Gdynia i mogą być niewystarczające nawet w początkowym okresie działania portu.
Port w Gdyni byłby bezpośrednią konkurencją dla Rębiechowa i jak uważa większość ankietowanych przez portal Trójmiasto.pl bezsensowną inwestycją. Spośród 940 ankietowanych aż 60% uważa, że budowa lotniska w Kosakowie jest dowodem megalomanii i kompleksów władz Gdyni, kolejne 25% sądzi, że port w Gdyni powinien ruszyć nawet ze względu na to, że strategia województwa zakłada drugie lotnisko w województwie. Jedynie 9% ankietowanych sądzi, że lotnisko może być rozrusznikiem dla regionu, a 6% uważa, że lotnisko powstaje za wcześnie.
Kolejnym aspektem jest samo lotnisko w Rębiechowie. Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy w Gdańsku między 2010 a 2012 rokiem przeszedł potężną rozbudowę zakończoną zwiększeniem przepustowości portu do 5mln pasażerów rocznie, a dalej do 10mln. Mimo ruchu na poziomie blisko 3mln pasażerów rocznie lotnisko w Rębiechowie nie odda ruchu pasażerskiego innemu lotnisku-jest jeszcze zbyt małe, aby musiało być odciążane.
Ostatnim elementem jest rentowność lotniska i planowany ruch pasażerski. Nadal nie ma informacji co do przewoźników mających operować z Gdyni. Władze miasta twierdzą, że to inwestycja długoterminowa i może przez wiele lat przynosić straty, a może też nigdy nie przynieść zysku. Nawet osoba nie mająca pojęcia o ekonomii wie, że jeśli coś drogiego przynosi straty to nie jest opłacalne. Władze miasta podchodzą jednak do tematu z dystansem i zapewniają w komunikacie prasowym, że KE dostanie wszystkie niezbędne materiały. Zaznaczają również, że podobnych spraw jest prowadzonych około sześćdziesięciu. Dotyczą one finansowania budowy lotnisk i porozumień między portami a przewoźnikami.
Budowa terminala w Gdyni została niemal ukończona, jednak firma odpowiedzialna za nią wstrzymała prace po tym, jak władze spółki Port Lotniczy Kosakowo nie dostarczyły pełnej dokumentacji budowy terminala. Firma Sport Halls z Wrocławia była zmuszona zerwać umowę. Obecny termin oddania portu do użytku to koniec tego roku, jednak na pewno zostanie on ponownie przesunięty.
Pierwotnie lotnisko miało ruszyć w połowie 2012 roku (jeszcze przed Euro) jako lotnisko tanich linii lotniczych i od 2015 obsługiwać 750 tys. pasażerów rocznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz